Jakiś czas temu pojawił się na blogu projekt denko pielęgnacyjny
i dziś z dumą wręcz przychodzę do Was z makijażowym! Nie zdarza się to często,
ponieważ bardzo trudno jest mi zużyć w całości kosmetyki do malowania – jednak nie
tym razem. Sporo produktów uzbierałam przez ostatnich kilka miesięcy, więc bez większych
wstępów zaczynamy.
Za zaczniemy od podkładów, Tutaj dwa zużycia i jeden
nietrafiony kolorystycznie produkt. Nawet nie wiecie jaka jestem zadowolona jak
udaje mi się zużyć podkład w całości od początku do końca.
Bourjois City Radiance – podkład, który była jak druga skóra
uwielbiałam go i całkowicie nie wiem czemu został wycofany ze sprzedaży <przeczytaj więcej>
Maybelline Fit me – również dobry podkład, chociaż pod końcówkę
zaczął pachnieć trochę alkoholowo. Jednak, jeśli chodzi o krycie i wygląd na
buzi, wszystko tu na plus. <przeczytaj więcej>
Maybelline Dream Nude schaum – nie wiem czy ten podkład był
kiedykolwiek dostępny w Polsce, ja go kupiłam w Wielkiej Brytanii i jest to
podkład w formie pianki, niestety kolor okazał się robić na buzi całkiem
pomarańczowy i nie nadaje się nawet do zmieszania z innym, więc wyląduje w koszu.
Kolejne dwa produkty są równie ważne i ciężkie do zużycia i
są to bazy. Kiedyś nie byłam przekonana do używania baz pod makijaż a odkąd
trafiłam na tą różową to stał się to mój krok podstawowy.
Lirene no pores – bardzo fajna i lekka baza na co dzień. Nie
robiła spektakularnego efektu wygładzenia, ale makijaż bardzo fajnie się na
niej trzymał i nie wysuszała skóry. Zapewne do niej wrócę. <przeczytaj więcej>
Delia Cosmetics baza wyrównująca koloryt – niestety nie
robiła praktycznie nic i miała wrażenie że mnie zapycha
Dalej przechodzimy do oczu i ich prawy. Pięknie wytuszowane
rzęsy to absolutna podstawa mojego makiajżu. Używam zwykle kilku tuszy w tym samym
czasie, nic więc dziwnego, że zaczęły się kończyć wszystkie na raz :D
Deborah Formula Pura Nero black – bardzo dobra mascara,
świetnie rozczesywała rzęsy i je podkreślała <przeczytaj więcej>
Loreal Paradise – była idealna na początku plus superintensywna
czerń, ale niestety bardzo szybko zgęstniała i zaczęła okropnie sklejać rzęsy,
robiła się jedna wielka gruda
L’Oral False Lash Super Star – jeden z lepszych tuszy jaki
miałam, najpierw biały primer, który mega wydłużał rzęsy a później podkręcający
tusz w dobrym czarnym pigmencie. Bardzo mogę ją polecić.
A po lewej stronie moje odkrycie
Delia Cosmetics kremowa mascara do brwi – odcień dla blondynek, na
początku wydawał mi się być zbyt szary, ale okazał się być idealnie trafiony dla
mnie. Malutka szczoteczka dobrze rozdziela brwi, wyrównuje koloryt i zostawia
je w miejscu caluteńki dzień. <przeczytaj więcej>
Na koniec dwie rzeczy, bez których mój makijaż także nie
miałby racji bytu, czyli korektor i oczywiście gąbeczka.
Beauty blender – póki co najlepsza gąbeczka do makijażu,
jest wiele jej zamienników, ale nie tak dobrych – tą używałam baaardzo długo
Bourjois Healthy Mix – fajny lekki korektor, odcień
najjaśniejszy wpada w żółte tony, dla totalnych bladziochów może być zbyt
ciemny. Dobrze się sprawdził na co dzień chociaż mógłby mieć większe krycie
Jak widzicie trochę się tych pudełeczek nazbierało a to
jeszcze nie koniec! Czekają mnie jeszcze porządki w łazience oraz toaletce.
Będę chciała pozbyć się starych rzeczy, które leżą już za długo i tylko zabierają
miejsce. Jesteście ciekawi czy będzie tego dużo? Ja sama przyznaje, że bardzo!
Dajcie koniecznie znać, co w ostatnim czasie Wam udało się
zużyć i czy robicie sobie raz na jakiś czas taki przegląd?
BUZIAKI

















Witam Cię na mojej stronie. Blog powstał z zamiłowania do pisania, odkrywania i dzielenia się moimi pasjami.
Mam nadzieję, że znajdziesz dla Siebie coś interesującego i zostaniesz ze mną na dłużej.
Zachęcam do obserwowania i dzielenia się swoją opinią.