Dzień dobry kochani!
Ostatnio na moim Instastory wspominałam Wam,
że podczas zamknięcia w domu zabrałam się za porządki. Prócz tego, że robiłam
porządki ogólne, w szafie z ubraniami i dawno zapomnianych szafkach to zabrałam
się także za porządki w moich kosmetykach. Zapraszam Was serdecznie na mojego
Instagrama bo tam pojawiły się dwa filmiki z moją organizacją kosmetyków
makijażowych w toaletce i Å‚azience – zachÄ™cam do obejrzenia.
I mimo, iż pod koniec zeszłego roku pojawił
się podobny post, jeśli chodzi o Denko kosmetyczne to dzisiaj zapraszam Was na
kolejną jego część, ponieważ w tym denku mam produkty, które zużyłam od A do Z
ale także te, które już leżą u mnie dłużej i nie do końca dobrze się
sprawdzajÄ….
Zacznę od dwóch podkładów i korektora.
Podkłady te są w mojej toaletce od dłuższego
czasu, zużyłam je co najmniej w 3/4 i przyznam szczerze, że od dłuższego czasu
nie bardzo po nie sięgam. Mają one strukturę kremową, gęstą przypominającą mus.
Obecnie nie używam tego typu podkładów, wolę płynne, lżejsze no i nie mam w
zasadzie niedoskonałości, które musiałabym takimi podkładami zakryć. Stwierdziłam,
że nie sięgnę po nie na pewno w najbliższych miesiącach, więc też nie ma
potrzeby ich dalej trzymać.
Od lewej Maybelline Dream Velvet, dalej jest mój
ulubieniec lat młodzieńczo studenckich, czyli Rimmel Stay Matte. Zrobiłam Wam
nawet ich porównanie więc <zachęcam do przeczytania>.
Razem z nimi stoi korektor marki Revers Camuflage
Liquid Corrector – bardzo dobrze mi siÄ™ sprawdziÅ‚ i na pewno do niego wrócÄ™. Kosztuje
niewiele a daje dobre krycie i nie obciąża skóry pod okiem.
Następny produkt zaliczyłam do kosmetyków
makijażowych, ponieważ używałam go jako primer pod makijaż. Powiem szczerze, że
podchodziłam do tego kosmetyku sceptycznie, ale bardzo pozytywnie się
zaskoczyłam i mimo, iż nie widziałam jakichś wielkich popraw, jeżeli chodzi o
stan mojej skóry to naprawdę fajnie nadawał się pod makijaż. Lekki, przyjemnie
pachniał, nawilżał skórę i zostawiał ją delikatnie lepką w sam raz pod podkład.
W tej różowej buteleczce znajduje się Unicorn tears marki Wibo.
Na koniec coÅ› co tygryski lubiÄ… najbardziej,
czyli tusze do rzęs. Są to cztery mascary, które naprawdę bardzo dobrze mi się
sprawdziły i każdy lubię za coś innego.
Pierwszy od lewej jest tusz marki Hean Maxxi
Lash flexy, który bardzo lubiłam nie tylko za formułę, ale także za świetnie
rozczesującą rzęsy szczoteczkę.
Art. De Lautrec to odżywka i tusz do rzęs 3w1.
Tusz był wporządku, odżywka nawet fajnie się spisała, faktycznie było widać, że
rzęsy się wzmocniły. Niestety tusz szybko wysechł i zaczął się kruszyć, ale
także miała fajną szczoteczkę.
Kolejny jest tusz Revolution z marki Couleur
Caramel, super, naturalna mascara o bardzo intensywnym kolorze i specyficznej szczoteczek,
do której trzeba przywyknąć. Jednak jak się do niej przyzwyczaimy to radzi
sobie bardzo fajnie.
I na końcu mój ulubieniec kilku dobrych lat,
czyli mascara Bourjois Twist up the Volume. Wracam do niej regularnie i
uwielbiam zarówno ze szczoteczkę, kolor i za trwałość.
I to by były wszystkie produkty w dzisiejszym
projekcie denko. W zasadzie w dzisiejszym poście nie ma kosmetyku, który mi się
nie sprawdził. Każdy z nich za coś lubię i chętnie po nie sięgałam. Mam
nadzieję, że moje filmiki na Instagramie z organizacją toaletki również
zmotywowały Was do zrobienia porządków u siebie. Jeżeli jeszcze nie
widzieliście filmiku z organizacją moich kosmetyków to serdecznie Was zapraszam!
Buziaki