Pierwszy tydzień odliczenia grudniowego już za
nami, czy tylko mi tak szybko leci czas? Ostatnio wkręciłam się bardzo w posty
blogmasowe i dzisiaj spieszę do Was z kolejną recenzją. Myślę, że większość z
nas chce, ale jej ciało wyglądało zawsze piękni i jędrynie. Nie zawsze jednak
jest czas i motywacja na to, aby trochę poćwiczyć, dlatego warto od czasu do
czasu sięgnąć po kosmetyki wspomagające. Takim kosmetykiem jest między innymi
Tołpa Turbo krem antycellulitowy na noc.
Producent obiecuje nam, że kosmetyk będzie
działał podczas naszego snu, kiedy metabolizm komórkowy jest najintensywniejszy.
Skutecznie ma zapobiegać nocnemu odkładaniu tłuszczu i usprawnić eliminację
toksyn. Stymuluje spalanie tkanki tłuszczowej, zmniejsza jej grubość i
objętość. Wyszczupla ciało, eliminuje nadmierne centymetry i modeluje sylwetkę.
Drenuje, usprawnia przepływ płynów i uwalnia od uczucia ciężkości ciała. Silnie
ujędrnia i uelastycznia. Nawilża i odżywia przesuszoną skórę. Przywraca uczucie
komfortu, a jego zapach pozwala się zrelaksować.
Dostajemy go w dużym opakowaniu o pojemności
250 ml, który mamy stosować na noc po kąpieli. Przez noc ma stymulować nasze
ciała do zmniejszania objętości jak również spalania tkanki tłuszczowej.
Szczerze powiem, że obietnic producenta jest sporo i jak zobaczyłam ten
kosmetyk to nie do końca byłam nastawiona na to, że zgubie centymetry np. na
udach czy na brzuchu. Bardziej nastawiłam się, że będzie to produkt mocno nawilżający
i napinający skórę i takich efektów bardziej się spodziewam po takich
kosmetykach. Warto pamiętać, że kosmetyki nigdy nie przyniosą nam takiego
efektu jak ćwiczenia, dieta no i też zabiegi kosmetyczne. Warto jednak swoją
skórę wzmacniać i podczas wykonywania ćwiczeń pamiętać, że jest ona narażona na
rozciąganie a dzięki takim kosmetyką możemy to zniwelować i będzie ona w
zdecydowanie lepszym stanie.
Kosmetyk ma formę lekkiego masła, jest on dość
gęsty, ale nie ciężki i zbity. Łatwo nabiera się go na rękę i rozsmarowuje na
ciele. Zdecydowanie jest on wyczuwalny zaraz po aplikacji i uczucie nawilżenia
zostaje przez dłuższy czas. Rano mam uczucie dobrego nawilżenia skóry. A to
oznacza tylko jedno, że faktycznie całkiem nieźle działa. Krem ten dość szybko
się wchłania, nie pozostawia tłustej czy lepkiej warstwy, a to jest bardzo
ważne, bo nie chciałabym, żeby w nocy moja piżama przyklejała mi się do skóry. Oczywiście
część tego kosmetyku także się wchłania i co ważne do podkreślenia nie lepi się
on do ubrania.
Ma on delikatny, ale przyjemny zapach. Pozostawia
przyjemne uczucie nawilżenia. Producent zaleca stosować ten produkt w
połączeniu z dietą i z ćwiczeniami i w taki sposób ja także Wam polecam
wzbogacać swoją pielęgnację ciała. Zwłaszcza jeżeli chcemy, aby „skórka
pomarańczowa” czyli cellulit został zniwelowane.
Po dłuższym stosowaniu faktycznie można zauważyć
napięcie skóry, jest milsza w dotyku i gładsza. Ja dużego problemu z cellulitem
nie mam, ale już co nieco zaczyna się pojawiać, więc cieszę się, że widzę
poprawę mojej skóry. Myślę, że jeżeli ktoś ma większe problemy to zdecydowanie
szybciej zauważyć rezultaty.
Jest to fajny produkt do codziennego
stosowania, ale tak jak podkreśliłam tam wyżej bez ćwiczeń i diety nie
spodziewajmy się, że będziecie slim jak supermodelki. Aa to te trzy elementy
połączone razem dadzą nam naprawdę fajny efekt. Jestem oczywiście ciekawa Waszego
zdania czy używacie takich kosmetyków czy wierzycie w ich działanie? Jak
zaopatrujecie się na pielęgnację skóry z cellulitem może macie jakieś
sprawdzone swoje sposoby Podzielcie się tym koniecznie w komentarzach.